Wrzesień Jesień jest małym chłopcem. Ma zaledwie kilka dni. Ma zdecydowanie jedną i chyba jedyną zaletę, jest bardzo oryginalny. Na pewno jednak nie jest normalny. Jego charakteru nie oddają żadne kalendarze, mówiące o lecie kończącym się 23 września.
Pokazał już nam, że potrafi wiać jak cholera, i szybko spowodować, że krótkie rękawy od razu zamienimy na jesienne kurtki. Mało kto jest zadowolony, że On w ogóle przyszedł na świat. Większość jest zwyczajnie zaskoczona Jego postępowaniem wobec wszystkich. Wielu pewnie marzy, żeby uciec od Niego gdzieś do ciepłych krajów, a na pewno ja.
Nie oszczędza On nam też obfitych deszczów, ale o tym nie pomyślał też Jego młodszy kolega Sierpień. Lipiec tak bardzo mnie ogrzał gorącym słońcem, że ciężko mi znieść chłodny styl bycia Września. Chyba będę musiała się z Nim pogodzić, bo tak się nie da żyć w tej niezgodzie. Tym bardziej, że musimy niestety razem spędzić jeszcze 3 tygodnie, a ja już się boję na spotkanie z tegorocznym Październikiem. Na razie staram się choć trochę pogodzić z tym Wrześniem. Częstuję go ciepłą herbatą, a nawet proponuję szaliczek. Mówi, że na szalik mu jest za ciepło. Szczególnie, gdy wychodzi jeszcze dosyć ciepłe Słońce. Coś obawiam się, że się nie dogadamy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz