piątek, 22 października 2010

Zimno

Ta jesień tak szybko zawsze zamienia się w zimę, że właściwie to nie wiem jak ją nazywać. Się nigdy nic nie chce jak jest tak zimno. Tak jakby człowiekowi zamarzały dłonie i nic nie mógł zrobić. Tak jakby cały kostniał z zewnątrz i czekał aż ciepłe słońce go roztopi. Wtedy najchętniej by się siedziało w domku i piło herbatkę albo długo leżało w łóżku. Oj nie, wtedy to się absolutnie nie chce rano wstać z łóżka. Szczególnie, że jeszcze tak szaro jest, jakby dzień jeszcze nie wstał, a ja już muszę.
Czy to nie jest bez sensu, że ja codziennie wstaję po to, żeby zjeść śniadanie, umyć zęby i znów robić to co robiłam wczoraj?
Czy to na tym polega dorosłość? No dorośnijże wreszcie! Naucz się tak, jak my wszyscy wstawać codziennie rano by robić znów to samo.
To już przecież nawet nie tak, że każdy poniedziałek wygląda tak samo. On już nawet wygląda tak samo z wtorkiem i środą, a i O nieszczęsny! nawet z sobotą może się pomylić. Sami się dajemy w to wszystko wrobić. Że niby nie mamy na to wpływu? A guzik!
Ja mam.
Może nie mam nadzwyczajnego talentu, ani nawet szczególnego planu na życie.
Moim planem głównym jest nie żyć według planu.

czwartek, 7 października 2010

Właśnie taki

Właśnie taki Toruń lubię najbardziej. Stwierdziłam to dzisiaj, gdy szłam wśród lecących z góry liści. Dla mnie równie dobrze mogłyby lecieć z nieba. Jest pięknie szczególnie, gdy tak jak dziś świeci słońce. Przechadzam się między kamienicami i wyobrażam sobie, że jest kiedyś a nie dziś. Bo tego dziś to ja zbytnio nie lubię. Zbyt często jest takie surowe i bez klimatu. Tak jakby wszystko, co teraz tworzymy miało być jednorazowe. A ta stara architektura. Ta sztuka we wszystkim, co ludzie robili, to jest właśnie to! Dlatego lubię Toruń, bo tu jeszcze jest tyle starych kamienic, że mogę się czasem poczuć jakbym była nie teraz i nie tu.

piątek, 1 października 2010

Do trzech razy sztuka

Jak wiadomo student to istota poszukująca. Często licząca również na szczęście i niestety dosyć często potykająca się. Wiem coś o tym w końcu zostaję studentką już po raz trzeci. Właściwie przez te ostatnie dwa lata ani na chwilę nie przestałam nią być. W końcu dostałam się na mój wymarzony kierunek i mam nadzieję, a nawet zamiar go skończyć.

Jasne, że mi trochę głupio, a trochę też żal. Mama: "Zmarnowałaś już dwa lata. blabla...". Niczego ja nie zmarnowałam. Cały czas człowiek musi się wszystkiego uczyć. Szczególnie jak już właściwie Twój los zależy głównie od Ciebie. Wahasz się, no cholerka tak często się wahasz, ale jak już coś Ci się uda, jak już obierzesz dobry kierunek, to czujesz się jak odkrywca. Jak zdobywca nowego lądu.

Właściwie to nie wiedziałam, że dorosłość jest taka trudna. Cały czas jednak podtrzymuję to, że nigdy nie chcę być dorosła. Weszłam w ten świat dorosłych, przyjmuję ich zasady, nie wszystkie, ale przyjmuję.
Ale już to wiem. Nigdy, ale to nigdy nie będę dorosła! Nikomu się nie dam w to wrobić. Nie ze mną te numery.