piątek, 24 września 2010

Poruszenie

Świat nie stanie nawet na chwilę. Nic się nie zatrzyma.
Bynajmniej na razie się na to nie zapowiada.
Czy wstaniesz rano czy nie, czy wyjdziesz z domu czy nie. Wszystko i tak będzie działać jak należy.

A co gdyby tak nikt nie przyszedł dzisiaj do pracy?

sobota, 18 września 2010

Chwila na obczyźnie

Nie rozumiem, co Ci ludzie mówią. Nie jest mi z tym źle. Nie rozumiem tych wszystkich szyldów, napisów, reklam. Nie przeszkadza mi to. Litewski to trudny język. Jednak po dwóch dniach powiem już "cześć", "potrzebuję toalety". "dziękuję". Wilno wielkie i piękne. Granica już nie tą samą granicą, kiedy przejeżdżasz przez nią sobie tak po prostu. Na obczyźnie jesteś bliżej ludzi niż Ci się wydaje. Jesteś zdany na innych. Do you speak English? Pa ruski? Po polsku? Jakoś się dogadasz. Nawet na migi. Nie jestem turystką. Turyści nie podróżują autostopem i nie śpią na skłocie. Nie biorą prysznica w akademiku. Muzeum zwiedziliśmy tylko z powodu taniego biletu. Woleliśmy cieszyć się z wygranej w koszykówkę. Wtedy to była i nasza wygrana. My tam w tłumie, wołamy "Lietuva!!" i cieszymy się razem z Nimi. Oni umieli się cieszyć. Jak małe dzieci się radowali. Musieliśmy wracać, przez deszczowe, puste drogi. Przez zielone pola, a na tych polach nicość. Wróciliśmy i teraz wiemy jeszcze lepiej, jak bardzo świat jest dla nas otwarty.

wtorek, 7 września 2010

Wrzesień Jesień


Wrzesień  Jesień jest małym chłopcem. Ma zaledwie kilka dni. Ma zdecydowanie jedną i chyba jedyną zaletę, jest bardzo oryginalny. Na pewno jednak nie jest normalny. Jego charakteru nie oddają żadne kalendarze, mówiące o lecie kończącym się 23 września.
Pokazał już nam, że potrafi wiać jak cholera, i szybko spowodować, że krótkie rękawy od razu zamienimy na jesienne kurtki. Mało kto jest zadowolony, że On w ogóle przyszedł na świat. Większość jest zwyczajnie zaskoczona Jego postępowaniem wobec wszystkich. Wielu pewnie marzy, żeby uciec od Niego gdzieś  do ciepłych krajów, a na pewno ja.
Nie oszczędza On nam też obfitych deszczów, ale o tym nie pomyślał też Jego młodszy kolega Sierpień. Lipiec tak bardzo mnie ogrzał gorącym słońcem, że ciężko mi znieść chłodny styl bycia Września. Chyba będę musiała się z Nim pogodzić, bo tak się nie da żyć w tej niezgodzie. Tym bardziej, że musimy niestety razem spędzić jeszcze 3 tygodnie, a ja już  się boję na spotkanie z tegorocznym Październikiem. Na razie staram się choć trochę pogodzić z tym Wrześniem. Częstuję go ciepłą herbatą, a nawet proponuję szaliczek. Mówi, że na szalik mu jest za ciepło. Szczególnie, gdy wychodzi jeszcze dosyć ciepłe Słońce. Coś obawiam się, że się nie dogadamy.