No! Jak dobrze jest powstać z mokrych liści.
Czy tylko ja mam tak, że te kolory jesienne wcale mnie nie zachęcają? No ja to na początku jesieni czuję się jakby mnie te wszystkie liście przysypały. Beznadziejna jest taka bezradność, no i te wstrętne nieróbstwo.
Zapewniam, że po tych wszystkich chwilach użalania się nad sobą w końcu może się to znudzić. Tak się użalałam, tak się nic nie chciało. Teraz widzę ile już zdąrzyłam (tak właśnie zawsze piszę to słowo, jeden z wielu błędów, które notorycznie popełniam) przegapić. Teraz widzę, jak wiele jest do przeczytania, do zobaczenia. Ehh jak dobrze jest to widzieć.
O tak!
I nawet mi się chce.
To piękne uczucie chcenia się jest chyba jednym z ważniejszym uczuć w moim, jeszcze świeżym życiu.