czwartek, 19 września 2013
Łzy.
Szklane, wielkie oczy. Napuchły od myśli, które chcę już z siebie wylać. Zamykam oczy i otwieram swoją głowę, swoje myśli. Wylewam to wszystko z siebie i czuję zimno na skórze, jak jakiś wiatr czy rosa. Czuję na swoich dłoniach niebo i mam nadzieję, że gdzieś tam jesteś i mnie słyszysz. Chciałabym zamiast tego zimna, poczuć ciepło Twojego oddechu. Nie wiem kim jesteś, ale Twoje dłonie są silne i potrafią utrzymać mnie w pionie. Szkoda, że nie można tak z siebie wylać wszystkich wspomnień i zacząć napełniać się na nowo. My, ludzie jesteśmy niezbadanym lądem i workiem bez dna. Workiem na smutki i złe wspomnienia, na senne koszmary. Mieścimy tego w sobie mnóstwo. Poza złymi wspomnieniami, mamy też te dobre, masę dobrych, ale czasami mam wrażenie, że są one tylko po to, żeby sprawiać, że jesteśmy jeszcze bardziej smutni i wciąż mamy łzy, którymi bez końca możemy płakać, a nasze łzy wypełniać będą doliny tworząc stawy i jeziora nazwane naszymi imionami.
środa, 9 stycznia 2013
...
Boli głowa, boli noga
bo za twarda jest podłoga
sufit ciąży, chmura krąży
deszcz tu chyba dziś nie zdąży.
Ciałem jestem, głowy nie ma
uśmiech to tym bardziej ściema.
Chciałam być teraz na plaży,
ale rzeczywistość smaży.
Kotlet zmartwień, zupa wspomnień,
to takie podobne do mnie.
Chciałam koktajl wypić marzeń,
wtoczyć je w mój układ zdarzeń.
bo za twarda jest podłoga
sufit ciąży, chmura krąży
deszcz tu chyba dziś nie zdąży.
Ciałem jestem, głowy nie ma
uśmiech to tym bardziej ściema.
Chciałam być teraz na plaży,
ale rzeczywistość smaży.
Kotlet zmartwień, zupa wspomnień,
to takie podobne do mnie.
Chciałam koktajl wypić marzeń,
wtoczyć je w mój układ zdarzeń.
Subskrybuj:
Posty (Atom)