poniedziałek, 12 grudnia 2011

Słodkie afirmacje

Uczę się afirmować.
Oprócz pozytywnych myśli, wypowiadanych tchniących nadzieją zdań są jeszcze uśmiechy tych znajomych bardziej i mniej, blask w oczach przypadkowo napotkanych. Zapach kawy i puszystej sierści królika. Ciepło świecy i szelest pożółkłych kartek. Przyjemne melodie i banalne historie filmowe. Ucieranie ciasta, żeby nakarmić znajomych zapachem domu. Pakowanie prezentów. Myśl o długiej podróży pociagiem i o uśmiechniętej rodzince przy stole.

Są jeszcze marzenia.

Tym się afirmuję, ale dopiero się uczę i jeszcze kłamliwe słowa i wredne wspomnienia potrafią mi nieźle zakłuć w żołądek.

Tylko dlaczego jeszcze nie ma śniegu? Chcę skrzypania pod stopami i szczypania policzków!

niedziela, 11 grudnia 2011

Piosenka musi posiadać tekst

Ja nie słucham muzyki. Czemu ja nie słucham muzyki?
Podobają mi się piosenki, które już kiedyś słyszałam. Łzy wzruszenia, gdy odnajduję piosenkę szukaną już od dawnodawna. Śpiewam, wyję do księżyca, krzywię twarz, przeponę spinam. Przyjemne.
Aktualnie nie jest fatalnie. Lecz albo się gubię albo odnajduję. Tyle tekstów piosenek w głowię cytuję i tylu wersów czuję się częścią, że nie wiem czy to ja jestem czy, czy ktoś, kogo kiedyś spotkałam przypadkiem.

wtorek, 6 grudnia 2011

Guliwer

Wiesz dlaczego mówią na mnie Guliwer?-pyta przemoczony, brudny i smutny.
Bo ma Pan duże stopy?-śmieję się.
Nie, bo widziałem kawał świata- tu zaczyna wymieniać miejsca, których nawet nie jestem w stanie spamiętać.- 16 lat spędziłem w wojsku. Ale miałem tylko trzy gwiazdki.
Wiesz kiedy zmarł Jan Matejko? Jaki był jego pierwszy obraz? A znasz Wyspiańskiego, Malczewskiego? Interesuję się malarstwem. Czasem maluję u kolegi w piwnicy. Kiedyś jechałem 4 dni do Wrocławia, żeby zobaczyć Panoramę Racławicką, spędziłem pod tym obrazem 2 dni, wszystko chciałem dokładnie zobaczyć. Jak wróciłem zaraz znalazłem jakieś listewki pod blejtram. Najbardziej lubię Kossaka, kocham konie.

Awanturująca się pani w barze mlecznym. Nie obsłuży go, bo rozrabiał ostatnio. Dostał piątaka od faceta, który powiedział "I tak wiem, że ją przepijesz". Wolał jednak zupę. Pani widząc moją minę w końcu nalała mu zupy. Wzięłam łyżkę i jego tacę i postawiłam przy moim stoliku.
Posiedzi Pan ze mną?
Muszę tylko wziąć mój "dom"- ciągnie po podłodze brudną torbę podróżną.
Jego mina kiedy stawiam jego tacę przy moim stoliku, mina kobiety, wszyscy w barze patrzą się na nas. A my... my zagadani.
Niech Pan je, już całkiem Panu zupa ostygła.
Jem, jem...

Zupa? Wiem, że ta zupa zjedzona ze mną znaczyła dla niego więcej niż dla Ciebie wiele obiadów ze mną, wiele kaw wspólnie wypitych, wiele piw wysączonych w pubie.

Niewiele się od Niego różnię i teraz czuję równie samotna i bezdomna co On.

Dlaczego Pan teraz jest na ulicy?
Bo jestem zagubiony....

sobota, 26 listopada 2011

Kara

Są ludzie, którym śmierć bliskich nie daje do myślenia i niczego w ich głowach nie zmienia.
Oni chcą bawić się teraz w Pana Boga.

wtorek, 22 listopada 2011

Jaka Twoja cena?

Panie, a ile to?
Dziś promocja.
Dam Ci.
Ładne, tanio, jedyne takie, najlepsze.
Tylko 99,99 zł
A to mi potrzebne.
No to wezmę, bo jeszcze nie mam.
Będzie na zapas.
Jeszcze dla matki, żony i kochanki.
To Ci szkodzi, a to dobrze robi.
To zrób, to weź, to musisz mieć.
Mundury, maski i opaski.
Marki, towarki.
Metki, nalepki.
Kierownik, tabliczka, pożyczka.


A gdzie jest Pani Jadzia i jak się ma jej zdrówko? Gdzie złotko i kochanie, tu masz dla dzieci po bananie?

A Ty za ile się dzisiaj sprzedałeś bezimiennym, co jedno imię mają?

poniedziałek, 21 listopada 2011

Odurzasz się?

Zapachem czy muzyką odurzasz się? Odurzony, a nie otępiony poznajesz smaki i kolory. Produkujesz stos myśli, stos słów i gestów, które tak często nadają się tylko do wyrzucenia. Ty nie wyrzucaj, lecz celebruj i swego ciała nie zaniedbuj.
Oklaski wznieśli mi już dawno, lubią podniętę, głównie tą stadną.
Nie zważam. Możesz mi wciąż zarzucać winy. W ten sposób tego nie zrobimy. Nie biegnę, stąpam boso, po mchu skropionym rosą. Powiesz mi, że tak się nie da.
Zamów pizzę i włącz laptopa. Nie myśl, zapodaj se demota.

sobota, 5 lutego 2011

Poranki

Jak ja uwielbiam celebrować poranki. Obudzona przez budzik, bądź pchnięta przez resztki silnej woli wstaję powoli z łóżka. Odpalam laptopa, zwanego Arkiem. Muzyka to podstawa, by dobrze zacząć dzień. Chwile spędzam w arkowym towarzystwie, odbębniając maila, facebooka i te inne. Drepczę do kuchni, by obudzić do życia kolejne domowe sprzęty. Czajnik oraz toster. I tak sobie w aromatach kawy, obsypana okruszkami tostowymi delektuję się własnym towarzystwem.

Prawdopodobnie tak wielbię poranki, bo rzadko mogę sobie pozwolić na ich celebrację. Ciężko celebrować coś wstając o 5.25, żeby zacząć dziewięciogodzinny dzień w pracy. Na przyjemności nie ma czasu i nie ma niestety często na nie siły.

Problemy z celebracją pojawiają się również, gdy na nic ona się nie zdała. Dlaczego dniu tak bardzo lubisz psuć mi poranki swoimi humorami? Dlaczego odciągasz mnie od lektury i karzesz gdzieś iść? Dlaczego straszysz mnie złymi wiadomościami?

No, ale wracam do celebracji. Dzisiaj mam na nią czas. I dzisiaj dzień mi jej nie zepsuje:)