Uczę się afirmować.
Oprócz pozytywnych myśli, wypowiadanych tchniących nadzieją zdań są jeszcze uśmiechy tych znajomych bardziej i mniej, blask w oczach przypadkowo napotkanych. Zapach kawy i puszystej sierści królika. Ciepło świecy i szelest pożółkłych kartek. Przyjemne melodie i banalne historie filmowe. Ucieranie ciasta, żeby nakarmić znajomych zapachem domu. Pakowanie prezentów. Myśl o długiej podróży pociagiem i o uśmiechniętej rodzince przy stole.
Są jeszcze marzenia.
Tym się afirmuję, ale dopiero się uczę i jeszcze kłamliwe słowa i wredne wspomnienia potrafią mi nieźle zakłuć w żołądek.
Tylko dlaczego jeszcze nie ma śniegu? Chcę skrzypania pod stopami i szczypania policzków!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz