sobota, 18 września 2010
Chwila na obczyźnie
Nie rozumiem, co Ci ludzie mówią. Nie jest mi z tym źle. Nie rozumiem tych wszystkich szyldów, napisów, reklam. Nie przeszkadza mi to. Litewski to trudny język. Jednak po dwóch dniach powiem już "cześć", "potrzebuję toalety". "dziękuję". Wilno wielkie i piękne. Granica już nie tą samą granicą, kiedy przejeżdżasz przez nią sobie tak po prostu. Na obczyźnie jesteś bliżej ludzi niż Ci się wydaje. Jesteś zdany na innych. Do you speak English? Pa ruski? Po polsku? Jakoś się dogadasz. Nawet na migi. Nie jestem turystką. Turyści nie podróżują autostopem i nie śpią na skłocie. Nie biorą prysznica w akademiku. Muzeum zwiedziliśmy tylko z powodu taniego biletu. Woleliśmy cieszyć się z wygranej w koszykówkę. Wtedy to była i nasza wygrana. My tam w tłumie, wołamy "Lietuva!!" i cieszymy się razem z Nimi. Oni umieli się cieszyć. Jak małe dzieci się radowali. Musieliśmy wracać, przez deszczowe, puste drogi. Przez zielone pola, a na tych polach nicość. Wróciliśmy i teraz wiemy jeszcze lepiej, jak bardzo świat jest dla nas otwarty.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz